Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Podróżnik Tomek spotkał Niewidomego Podróżnika z Anglii - oto co z tego wynikło

19 593  
121   18  
Nasz bojownik, Tomek Jakimiuk (znany jako JAK TO DALEKO), reprezentant podlaskiej strony Polski, popełnił świetną książkę LUDZIE DROGI. Podczas samotnej czteromiesięcznej podróży hulajnogą (tak!) i autostopem z północy na południe Afryki, poznał ciekawych ludzi, tubylców i nie tylko, którzy opowiedzieli mu o prawdziwym życiu na Czarnym Lądzie. W książce opisuje Egipt, Sudan, Etiopię, Kenię, Tanzanię, Zambię, Botswanę i RPA. Porusza przeróżne tematy, m.in. o Mieście Śmieciarzy w Egipcie, Nielegalnej kopalni złota w Sudanie, Używkach w Etiopii, Problemach suszy w Kenii, Niemce, która wyszła za Masaja w Tanzanii, Apartheidzie w RPA, etc. Tomek zgodził się podzielić jednym z rozdziałów o Niewidomym Podróżniku. Tak, tak, spotkał gościa, który w 100% nie widzi i mimo tego SAM zwiedza świat.
Biała laska
Po powrocie z ambasady Sudanu (w Kairze) czeka na mnie podróżnik z Anglii. Mężczyzna ma nocować u gospodarza z couchsurfingu Ibrahema, u którego śpię. Wchodzę do mieszkania uradowany, że wyrobiłem wizę i zaczyna się jedna z najbardziej inspirujących przygód, jakie miałem okazję przeżyć w swoim krótkim, poczciwym życiu podróżnika. Poznaję tak nieszablonową osobę, że w pewnym momencie nie jestem w stanie w to uwierzyć.
Patrzę i własnym oczom nie wierzę. Ten gość jest niewidomy. Ten gość podróżuje po świecie z białą laską.– Witaj! Tomek jestem! – Pośpiesznie łapię za rękę nowego znajomego na przywitanie.
– Cześć! Ja nazywam się Tony. Tony Giles. Ej, stary, to ty jesteś ten gość, co na tej małej hulajnodze podróżuje? – Z ust Tony'ego wydobywa się śmiech.
– Tak, to ja! Tony, jest mi niezmiernie miło, że mogę cię poznać! – odpowiadam.
– Ja również się cieszę! Tomek, zrobiłeś wizę do Sudanu? Jak poszło? Też chcę podróżować na południe i szukam informacji.



Opowiadam o swoich perypetiach z ambasadą najdokładniej, jak potrafię. Robię to tak, jak chciałbym sam usłyszeć. Skupiam się na najistotniejszych faktach. Próbuję dodać wskazówki, które przyśpieszą proces wyrobienia wizy.
Tony jest niewidomy, ma problem ze słuchem i nerkami. Po prostu stwierdza: „Też chcę podróżować na południe i szukam informacji”. Po jego słowach w mojej głowie przetacza się milion myśli o tym, z jakimi trudnościami musi się zmierzyć. To szalenie odkrywcze. Ja, w pełni sił, zdrowymi oczami, które widzą, i słuchem oraz Tony, który jest całkowitym przeciwieństwem. Człowiek, który szuka informacji i nie rozmyśla o barierach, które mogłyby go zahamować.
Zapowiada się długi wieczór. Czuję, jakbym odkrywał podróże na nowo z totalnie innej perspektywy. Od Tony'ego bije spokój ducha, który bardzo szybko mi się udziela.
Niewidomy podróżnik to człowiek około pięćdziesięciu jeden lat. Nie wygląda. Na pierwszy rzut oka daję mu jakieś trzydzieści pięć. Przeliczam się o około szesnaście. Jak widać, podróże to świetny eliksir młodości. Zróżnicowane jedzenie, świeże powietrze, adrenalina, emocje, nowi ludzie. To faktycznie musi pozytywnie działać zarówno na umysł, jak i na ciało. Tony jest w wieku mojej mamy, a rozmowa z nim wygląda zupełnie inaczej, niż z osobami po pięćdziesiątym roku życia.
Tony co jakiś czas również musi odetchnąć od podróży.
– Wracam do swojej ostoi na południowym zachodzie Anglii, nabieram sił i daję sobie chwilę, by zrozumieć, że nudzi mnie normalne życie. Wtedy siadam przed komputerem i zaczynam szukać destynacji, w której jeszcze nie byłem. Następnie robię dogłębne rozpoznanie kraju i szukam ewentualnych gospodarzy na couchsurfingu lub hosteli. To niskobudżetowe podróże.
Czuję silne pokrewieństwo dusz. Podczas rozmowy wielu rzeczy nie muszę mu tłumaczyć. Rozumiemy się bez słów. Mamy podobne doświadczenia. Ta rozmowa po prostu płynie.
Mam masę pytań, które Tony pewnie słyszał milion razy jako osoba medialna. To podróżnik, który wydał książkę o prostym tytule "Tony Giles - świat w moich oczach", gdzie opisuje swoje podróżnicze doświadczenia i sposób odbierania świata jako osoba niewidoma.
Tego dnia po raz pierwszy w życiu poczułem, że muszę przeprowadzić wywiad. Miałem wrażenie, że jeśli tego nie zrobię, to moja podróż mająca znamiona reportażowej, przestanie mieć sens. Dobry reporter, a zarazem dziennikarz, to ten, który wyłapuje najciekawsze historie wokół niego i potrafi je zapisać. Czułem, że to kulminacyjny moment. Zapragnąłem opowiadać ludziom o świecie. Podejrzewam, że Tony jest już zmęczony wywiadami. Jednak na moje pytanie:
– Tony, a co powiesz na wywiad?
Tony uśmiecha się, jak to on, i stwierdza:
– No jasne, jutro. A dziś to ty poopowiadaj mi o swoich podróżach na tej małej hulajnodze. Jestem ciekaw ciebie, tak jak ty jesteś ciekaw mnie – Tony prosi o podanie hulajnogi, by móc ją dotknąć dłońmi i sprawdzić, jak faktycznie wygląda ten intrygujący sprzęt.
To takie naturalne. W sumie każdy z nas tworzy jakąś historię, raz ciekawszą, innym razem mniej, jednak ją tworzy. Pijemy z Tonym ze trzy herbaty podczas długiej rozmowy o życiu i podróżach.
Ruszamy do spania. Nocleg to koc rozłożony na ziemi. Tony po lewej pod kołdrą od gospodarza, ja po prawej również na ziemi w swoim śpiworze i gospodarz obok na łóżku. O mały włos mój mózg się nie ugotował i wystrzelił w kosmos od chrapania. Gospodarz wydaje takie dźwięki, że piramidy w Gizie podskakują.
A Tony jedynie doprawia. Skrajny brak warunków do spania. Na moje szczęście jestem przygotowany na taką ewentualność. Mam zatyczki do uszu, bez których nie ruszam się z domu.
Po śniadaniu w lokalnej knajpce zapraszam Tony'ego na rozmowę, której celem jest odkrycie, jakim człowiekiem naprawdę jest. Siadamy w salonie gospodarza. Naokoło sterta śmieci i przeróżnych przedmiotów. Jeden wielki chaos. Znajduję jeden fotel do siedzenia, wyciągam ze sterty rzeczy drugi i mamy doskonałe studio do rozmowy. Jestem nieco zestresowany. Nie mogę zmęczyć swojego rozmówcy. Muszę przeprowadzić tę rozmowę najbardziej świadomie i z wyczuciem, jak tylko potrafię. Idę na żywioł:– Ruszamy. Jesteś niewidomy od urodzenia?
– Nie, w dzieciństwie wykryto u mnie chorobę oczu: skrajną wrażliwość na światło oraz zanik receptorów siatkówki oka. Mój wzrok z roku na rok diametralnie się pogarszał, aż do momentu, w którym aktualnie jestem. Dziś jestem całkowicie niewidomy.
– Czy masz jedynie problem ze wzrokiem?
– Nie. Mam również problem ze słuchem i nerkami. Dlatego noszę aparat słuchowy, więc jak czasami przestanę się odzywać w trakcie wywiadu to znaczy, że mógł się wyłączyć. Momentami tak ma. A z nerkami też mam problem. W sumie mam jeden problem z jedną nerką, bo tylko jedną mam, druga została usunięta. Muszę brać regularnie leki, od których zależy moje życie.
Nie kryję zdziwienia, tym co słyszę od Tony'ego.
– A zdarza ci się czasami zapodziać leki? – dopytuję.
– Oczywiście. Wtedy mam wrażenie, jakbym walczył o życie.
A po chwili okazuje się, że stoją gdzieś metr od mnie. A ja ich po prostu nie widzę.
– Podróżujesz sam?
– Tak, głównie. O siebie się nie boję. O innych już tak. Czułbym wielką odpowiedzialność za kompana jadącego u mojego boku. Nie lubię obarczać ludzi swoją osobą i własnymi niedoskonałościami. Dla osoby zdrowej mogę być balastem. A tak, mam swoje tempo, które nie jest uzależnione od nikogo.– Ile krajów do tej pory miała okazję dotknąć twoja biała laska? – pytam.
Na obecny moment odwiedziłem sto szesnaście krajów, które są na oficjalnej liście. A jeśli liczyć również kraje, które nie są uznane, to będzie ich odrobinę więcej.
– Wymień dwie rzeczy, które są ci niezbędne do podróżowania?
– Niewątpliwie będą to: moja biała laska, dzięki której mogę się poruszać po mieście, oraz komputer z odpowiednim oprogramowaniem, który zapewnia mi możliwość kontaktu ze światem i zbierania informacji o miejscach, do których chcę dotrzeć.
– Co jest najtrudniejsze w podróżowaniu, kiedy brakuje zmysłu widzenia? – pytam z wielką ciekawością w głosie.
– Najtrudniej jest, kiedy wiem, że brakuje mi gotówki. Wtedy muszę poprosić o pomoc kogoś na ulicy, dać mu kartę do bankomatu wraz z pinem. Zawsze mam wielki stres. Nie wiem, czy ten ktoś nie ucieknie. Nie wiem, czy nie wybierze większej ilości gotówki, aniżeli poprosiłem. Ma przecież kartę i pin, może wszystko.
Wielką trudność również sprawia mi zamówienie jedzenia w lokalnych restauracjach. Jestem przykładowo w Algierii i próbuję zamówić coś w lokalnym barze. Sprzedawca kompletnie nie zna angielskiego, a ja arabskiego. On próbuje tłumaczyć dania, które ma, a ja ani nie rozumiem, ani nie mogę ich zobaczyć. Jedynie mogę ich spróbować lub dotknąć. Czasami bywa naprawdę ciężko, zwłaszcza kiedy jestem głodny – Tony zaczyna się śmiać i dopowiada:
– Chciałbym zobaczyć minę sprzedawcy, który próbuje wytłumaczyć mi, co ma do sprzedania. Mnie, niewidomemu, który wygląda, jakby za chwilę miał paść z głodu.



– Jak podróżujesz?
– Transport publiczny. Głównie autobusy, taksówki, metro, pociągi, samoloty. Jestem uzależniony od ludzi. Tam, gdzie są ludzie, jestem ja. Niezależnie gdzie się znajduję, wśród ludzi zawsze mogę liczyć na czyjąś pomoc. Niestety bycie niewidomym nakłada pewne ograniczenia. Na samotną wędrówkę przez pustynię nie mogę sobie pozwolić.
– Co robisz, kiedy docierasz na dworzec autobusowy?
– W moim przypadku muszę znaleźć kogoś, kto wskaże mi drogę, np. do metra lub taksówki. Przeważnie jak docieram do jakiegoś miasta, to mam załatwiony nocleg na couchsurfingu lub w jakimś tanim hostelu, który znalazłem wcześniej na swoim komputerze. Wtedy nagrywam sobie adres. I wiem, gdzie mam iść.
– Nagrywasz adres?
– Tak, nagrywam. Gdybym widział, zapisywałbym wszystko w notesie. Jednak nie widzę i muszę sobie jakoś radzić. Dla osób niewidomych jest coś w stylu notatnika – dyktafonu. Przyciskasz, nagrywasz, później odtwarzasz. Bardzo przydatne, bez tego byłoby naprawdę ciężko. Jako bloger często nagrywam sobie myśli i historie, żeby później na spokojnie sobie je zapisać przy pomocy komputera.
– Jesteś bardzo zorganizowany, nauczyłeś się tego przez lata podróży?
– To chęć bycia samodzielnym zmusiła mnie do tego. Nie chciałem być obciążeniem dla nikogo. Podróże jedynie wyszlifowały diament samodzielności. Dziś widzisz efekt.
– Komputer, notes dźwiękowy, telefon, laska, czy używania tego wszystkiego nauczyłeś się sam?
– Nie. Jak miałem dziesięć lat, uczęszczałem przez kilka lat do szkoły dla osób niewidomych w Anglii. Szkoła była oddalona o czterysta kilometrów od mojego domu. Wyciągnąłem z niej bardzo dużo. Pozwoliła mi żyć i cieszyć się życiem. Mogłem zrobić sam herbatę, nie rozlewając wody i nie parząc sobie palców. Zacząłem lepiej rozumieć świat, który mnie otacza. Przestałem się tak frustrować i bać.
Zaakceptowałem siebie i swoje niedoskonałości. Jak widać, trzeba było się tego po prostu nauczyć.
– Masz stronę internetową, Facebooka i YouTube’a. Wszystkim zarządzasz sam?
– Głównie tak, jednak pomagają mi znajomi. Wszystkie posty na Facebooku publikuję sam. Staram się żyć w social mediach i inspirować innych swoją historią. Co prawda zajmuje mi to koszmarnie dużo czasu. Stworzenie posta i znalezienie przycisku „opublikuj”, to nie lada wyzwanie. Dla osoby sprawnej jest to kilka kliknięć. Dla mnie jest to przeskakiwanie z obiektu na obiekt, który jest czytany przez specjalny program (asystenta ekranu), tak bym zlokalizował wszystko, czego potrzebuję.– W ilu procentach czujesz się niezależny?
– To dobre pytanie. Na obecny moment tak sobie myślę, że w osiemdziesięciu pięciu. Są rzeczy, do których potrzebuję pomocy ludzi ze sprawnym wzrokiem.
– Czy nie czujesz czasami chęci podróżowania z kimś?
– Czuję. Mogę powiedzieć, że w pewien sposób przeżyłem i doświadczyłem wiele. Zetknąłem się z tysiącami przeszkód, dzięki czemu nauczyłem się z nimi radzić. To już nie takie wyzwania jak kiedyś. Im jestem starszy, tym bardziej czuję, że chciałbym się z kimś tym dzielić. Może to już starość? Kto wie.
– A co z miłością?
– Moja miłość odnalazła się daleko od Anglii, a dokładnie w Grecji. A wszystko zaczęło się od niewinnego wywiadu. Pewna dziewczyna z Grecji, która również jest niewidoma, wysłuchała moją historię znalezioną w internecie. Zafascynowana, odnalazła kontakt i napisała. Z wielkim zaangażowaniem wymienialiśmy korespondencję mailową. Podczas jednej z moich podróży byłem w Turcji, skąd miałem mieć lot przez Grecję do Anglii. Zapytałem, czy mogę ją odwiedzić. To naprawdę było wyzwanie. Czułem wielką ekscytację. Umówiliśmy się na obiad. Dziewięć lat później wciąż jesteśmy razem. Dwie bratnie dusze się złączyły. Ktoś mógłby powiedzieć, że od dziewięciu lat jej nie widziałem. – śmieje się. Poczucie humoru Tony’ego doprowadza mnie do łez. Czuję, jak gość w stu procentach akceptuje samego siebie i swoje niedoskonałości.
– Podróżowałeś ze swoją ukochaną?
– Tak, czasem podróżujemy razem. Odwiedziliśmy, m.in. Rosję, Australię, Węgry, Słowację. Zapowiadają się kolejne podróże. Miło jest pisać wspólną historię. Kiedy wracamy, możemy opowiadać o naszych wspólnych doświadczeniach. Wtedy relacja staje się silniejsza. Tak czuję.
– Wolisz podróżowanie solo?
– Tak i nie. Samotne wyprawy dają mi poczucie wolności. Nie czuję się za nikogo odpowiedzialny. Mogę nocować w najtańszych miejscach, gdzie nie ma energii, wody i toalety. Jestem w stanie znieść naprawdę dużo. Taki minimalista ze mnie. Jak podróżuję sam, to również łatwiej jest mi spotkać nowych ludzi. Działam jak magnes, podchodzą sami. Zaczynają rozmowę, są podekscytowani moją historią. Często chcą pomóc, zapraszają na jedzenie, a nawet na nocleg do domu. Chcą poznać moją historię...

* * * * *
Tyle fragment z książki, którą jeśli zechcesz, możesz nabyć i tak wesprzeć kolejne dalekie podróże Tomka. Redaktor naczelny Joe Monster kupił książkę za swoje, jeszcze zanim wysłał maila do Tomka, i książka wciągnęła go potężnie, poszła w trzy wieczory, mimo że to solidne 300 stron. Jeśli więc i tobie się spodobał ten fragment, to podobne historie w większej ilości znajdziesz w całej książce: KSIĄŻKA LUDZIE DROGI Tomasz Jakimiuk.


Aaaa... jak masz jakieś pytania to możesz zadać, wydaje się, że autor tu się pojawi i postara się na nie odpowiedzieć najlepiej jak potrafi.

Pozostałe relacje z podróży Autor umieszcza na kanale YouTube: JAK TO DALEKO, który również polecamy.

4

Oglądany: 19593x | Komentarzy: 18 | Okejek: 121 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

29.11

28.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało